PLIKI COOKIES Dowiedz się więcej

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki

Rozumiem, ukryj komunikat

Śladami MS Chrobrego – z motocyklami przez Atlantyk

15-01-2014 admin
3 686 wyświetleń
fb g+ twitter
  • Global rating average: 0.0 out of 5
  • 0.0
  • 0.0
  • 0.0
  • 0.0
  • 0.0
_dsc8619

Wielki projekt „Śladami MS Chrobrego” w końcu ruszył! Bohaterowie wyprawy są już poza granicami kraju. Opowiadają o pierwszych dniach podróży i przeprawie statkiem. Zdążyli się już przekonać że harmonogram podróży nie do końca zależy od nich samych, a życie często zmienia plany, czasami nawet na lepsze…

W momencie kiedy czytacie ten tekst jesteśmy już w Ameryce Południowej. W połowie grudnia zapakowaliśmy nasze motocykle na przyczepkę i wyruszyliśmy z Gdyni do Hamburga. Nie obyło się już na starcie bez małych niespodzianek. Zamówiona dużo wcześniej i sprawdzona przyczepka z wypożyczalni, odmówiła posłuszeństwa. A dokładnie jej instalacja elektryczna. Po szybkim przeglądzie stanu kabli i połączeń, znaleźliśmy przyczynę usterki i sprawnie ją usunęliśmy. Z lekkim opóźnieniem, w końcu wyruszyliśmy. Przed nami było ponad 700 km drogi. Mgła i padający deszcz nie uprzyjemniał nam tego pierwszego dnia wyprawy, jednak nastroje i humory dopisywały. Nareszcie etap przygotowań i planowania był za nami.

Do Hamburga dotarliśmy już późnym wieczorem, gorąco witani przez naszą rodzinę. To u nich mogliśmy się zatrzymać na następnych kilka dni w oczekiwaniu na statek.

Tak właśnie, sprawa terminu wypłynięcia statku w ostatnich dniach przyniosła nam trochę stresu. Datę wyjazdu z Polski zaplanowaliśmy tak, aby na dwa dni przed podanym nam przez agenta terminem wypłynięcia być już w Hamburgu. Jednak na tydzień wcześniej Armator przesunął nam po raz kolejny o 5 dni datę wypłynięcia. Nie mogliśmy już zmieniać wcześniej ustalonego terminu i zdecydowaliśmy, że poczekamy te kilka dni w Niemczech, co dzień sprawdzając pozycję naszego statku w Internecie.

Zmiana daty tym razem była połączona ze zmianą całego statku. Wiedzieliśmy od samego początku, że przy tego typu podróżach morskich taka sytuacja się może zdarzyć. W końcu jest to statek cargo, który w czasie niesprzyjającej pogody nie pływa, ale czeka na jej polepszenie. Mając tą wiedzę, w miarę spokojnie podchodziliśmy do tych przesunięć. Jak się potem okazało, nawet zyskaliśmy na tej zamianie. Pierwotnie zarezerwowana przez nas kabina bez okna i z piętrowym łóżkiem, zamieniona została na miły i przestronniejszy pokój z oknem, lodówką i TV.

Po kilku dniach zwiedzania Hamburga, odpoczywania i jedzenia, w końcu dostaliśmy e-maila od agenta z potwierdzeniem miejsca i godziny stawienia się w porcie. Nadszedł czas aby przewietrzyć nareszcie nasze motocykle. Od kilku dni stały w oczekiwaniu na swój wielki dzień. Przypięliśmy sakwy do stelaży, zapakowaliśmy worki i tankbagi, a następnie przez hamburskie ulice ruszyliśmy do portu. Komentując cały czas na bieżąco drogę przez Interphone’a, czuliśmy się dużo bezpieczniej.

Co prawda było to tylko kilka kilometrów, ale długo wyczekiwane kilka cennych kilometrów. Mieliśmy już ogromną chęć wyruszyć i poczuć ponownie radość z jazdy motocyklem. Pomimo niepewności i obaw związanych z samym zaokrętowaniem się na nasz statek Grande Amburgo, wszystko poszło bardzo sprawnie i gładko.

Podjechaliśmy pod budynek terminalu. Po weryfikacji danych z paszportu dostaliśmy przepustkę z kodem do automatycznej bramki wjazdowej. Za szlabanem czekał już samochód, który pilotował nas  pod samą rampę wjazdową statku. Kiedy zbliżaliśmy się do nabrzeża widać było jego wielkość. Długość kadłuba tego kolosa wynosi 214m, a wysokość około 39m. Z bliska był naprawdę ogromny! Na jego rampą załadunkową wjeżdżały kolejne pojazdy, kontenery, kombajny i inny sprzęt. Od tego momentu przejął nas pierwszy oficer statku. Przy pomocy dwóch członków załogi zanieśliśmy nasze bagaże do kajuty. Niespełna pół godziny później wjechaliśmy motocyklami po rampach na 8 poziom. Tutaj nasze pojazdy zostały dobrze zabezpieczone pasami w oczekiwaniu na swój nowy etap w życiu – Amerykę Południową.

O samym rejsie można by napisać wiele. Miesiąc spędzony na statku dla jednych będzie stratą czasu, dla nas jednak był nieodłącznym i bardzo istotnym elementem podróży. Od wielu miesięcy czekaliśmy na ten czas. Możliwość uczestniczenia w tak długim rejsie stwarza okazję nowych doświadczeń. Poznaliśmy międzynarodową grupę bardzo ciekawych ludzi, dla których podróże są  wielką życiową pasją.

Mieliśmy możliwość zapoznania się z procedurą funkcjonowania tak ogromnego statku. Wizyta w maszynowni tego giganta robi wielkie wrażenie. Podczas rejsu znaleźliśmy też czas na wypoczynek, czytanie książek i naukę języka.

W trakcie podróży mieliśmy możliwość odczucia na własnej skórze zmian stref klimatycznych. Po kilku dniach rejsu zimowy europejski krajobraz przeszedł w miły i przyjazny dla ciała klimat zwrotnikowy, a później już w upalny równikowy.

Wiele radości sprawiała nam obserwacja i wypatrywanie delfinów czy latających ryb. Raz udało nam się nawet wypatrzyliśmy rekina. Nielicznym szczęściarzom udało się dostrzec wieloryba!

Jeden z postojów miał miejsce w Dakarze, w Senegalu. Całodzienne zwiedzanie miasta było dla nas  przyjemnym urozmaiceniem po wcześniejszych 9 dniach spędzonych non stop na morzu. Uzyskaliśmy pozwolenie od kapitana i całą grupą pasażerów ruszyliśmy na lunch do miasta. Gwarne i kolorowe bazary, lokalne bary, mnóstwo zaczepiających nas dzieci i wyraźnie widoczna bieda, pozostawiły niezapomniane wrażenie.

Na statku są włoscy oficerowie, a załogę głównie reprezentują Filipińczycy. To bardzo przyjaźni i uśmiechnięci ludzie, którzy cieszą się każdym dniem i każdą chwilą. Mieliśmy okazję uczestniczyć w filipińskim karaoke, które stanowiło doskonałą rozrywkę.

Wyczekujcie kolejnej odsłony relacji i motocyklowych wrażeń z Ameryki Południowej. Hasta luego.

Wcześniejsze publikacje dotyczące przygotowań do wyprawy znajdziecie tutaj:

Śladami MS Chrobrego, czyli co motocykle mają wspólnego ze statkami

Śladami MS Chrobrego - druga odsłona, czyli przygotowania do wyjazdu

Tekst: Krzysztof Rudź

www.ludziepodrozuja.pl

 

 

Powiązane

Przeczytajcie niecodzienną historię w której oba te motywy przeplatają się, tworząc razem pasjonującą przygodę.

-

Artykuły promowane

Zdjęcie newsa
Salony Motorismo zapraszają na jesienną wyprzedaż odzieży i akcesoriów ...
-
Czytaj więcej >
Zdjęcie newsa
Motorismo Assistance to zupełnie darmowy, innowacyjny program wsparcia i...
-
Czytaj więcej >
Zdjęcie newsa
Zapraszamy do Salonów Motorismo, gdzie już dostępna jest nowa, jesienna ...
-
Czytaj więcej >
Zdjęcie newsa
Wybierając się w motocyklową podróż, musisz zabrać ze sobą dużo więcej r...
-
Czytaj więcej >
Zdjęcie newsa
Lato to czas wyjazdów. Przeważnie większość motocyklistów woli jeździć s...
-
Czytaj więcej >
Zdjęcie newsa
Marka HJC przygotowała dla motocyklistów nowy model kasku szczękowego na...
-
Czytaj więcej >
Zdjęcie newsa
SW MOTECH to jeden z czołowych dostawców akcesoriów motocyklowych. Ma w ...
-
Czytaj więcej >
Zdjęcie newsa
Ostatnia, czwarta część video-poradnika, tym razem na temat tego dlaczeg...
-
Czytaj więcej >
Zdjęcie newsa
Held świetnie leży, dobrze skrojone i dopasowane ciuchy to znak szczegól...
-
Czytaj więcej >
Zdjęcie newsa
Dla wszystkich fanów nowinek salony Motorismo przygotowały nie lada grat...
-
Czytaj więcej >
Motorismo on Facebook